Deskurowie

Właściciele » Deskurowie » Deskurowie

  • Tablica rodu
    Tablica rodu

**Dwór sancygniowski w chwili przejmowania go przez Józefa Deskura był w nie najlepszej kondycji. Nie dziwi to zbytnio, kiedy się weźmie pod uwagę sytuację materialną, w której znalazła się rodzina Dembowskich po upadku niepodległości i po klęsce Powstania Listopadowego. Obiekt był o wiele w gorszym stanie niż to miało miejsce w r. 1774, kiedy zamieszkał w nim Stefan Florian Dembowski. W "szacunku dóbr" odnotowuje: istnienie starego dworu (drewnianego), pokrytego gontem, a w nim: siedem "pokoi", sienie, trzy kuchnie, piece, kominy. Przylegająca do dworu kuchnia była "zrujnowana i nieużyteczna". Folwark, zwrócony frontem na południe, "groził upadkiem". W złym stanie była wozówka; chlewy "zupełnie spustoszone". W kiepskim stanie był lamus piętrowy. Podobnie było z oborami. Nowością wśród obiektów na terenie zabudowań była kuźnia, ale też znajdowała się w "bardzo złym stanie". Nie lepiej przedstawiał się ogród warzywny i owocowy: "te większą częścią z dzikich drzew zasadzone". Na Podgaju istniały wprawdzie jeszcze gorzelnia i browar, ale np. ten ostatni obiekt był "zdezelowany i bez użycia". Pracowały dwa młyny, z których jeden straszył mizerią. jak podaje Zygmunt Małecki, gdzieś na terenie majątku sancygniowskiego pracował tartak. W Biedrzykowicach dworu w tym czasie już nie było. Pozostała tam jedynie karczma drewniana ze stajnią, częściowo pokryta gontem, częściowo słomą, ale "znacznej potrzebująca reperacji" Oprócz starej "rezydencji" istniał nadal "dom mieszkalny", nazywany tu "dworem". Zwracały w nim uwagę szafki w pokojach ukryte w murze. Niektóre okna miały już podwójne okiennice, z których jedne na lato były zdejmowane. Była tam "kuchnia angielska", zbudowana z żelaznych blach. Po raz pierwszy wymienia się stojącą w sieni ubikację. Wyjście z tego "domu mieszkalnego" prowadziło na ogródek z sadem akacjowym i dereniami. [..] W "szacunku" mowa jest także o stawie i czterech "sadzawkach". Woda do nich spływała z księżowskiej łąki na Pozelowie. Droga do Biedrzykowic biegła (jak i obecnie) obok figury św. Floriana. Do wsi (Sancygniowa) przechodziło sie przez most. Za mostem stała kuźnia.**

Deskurowie byli ostatnimi właścicielami majątku sancygniowskiego i zarazem po Sancygniowskich najdłużej nim władającymi. 111 lat pobytu na tych włościach obfitowało w ich życiu wydarzenia, w których odbijały się, z jednej strony - burzliwe dzieje naszego narodu i kraju, z drugiej zaś - rozliczne zdarzenia rodzinne, jakże często charakterystyczne dla polskiego ziemiaństwa w tym okresie.

Historia Deskurów od 1834 r. jest integralnie związana w życiorys wsi, sytuacją społeczną i polityczną jej mieszkańców, dla których byli niejednokrotnie przykładem do naśladowania tak w zakresie budowania nowych struktur ekonomicznych i społecznych, jak też kulturalnych czy oświatowych.

Te związki ujawnią się zwłaszcza w okresie międzywojennym. Stosunek do wsi, do chłopów zmienia się u nich już po uwłaszczeniu w 1864r. Nawiązują się wówczas związki z jej mieszkańcami. Po raz pierwszy od wieków ujawniają się konkretne nazwiska: ze zdumieniem spostrzegamy, że wielu z tych ludzi to zdolni, ofiarni obywatele społeczności wiejskiej.

Skojarzenia z Deskurami mają charakter nie tylko historyczny. Dawny kardynał przy papieżu Janie Pawle II, Andrzej Maria Deskur, znany jest każdemu z niezwykłego hartu ducha, a przy tym uchodzi za wzór silnego związku ze wspólnotą chrześcijańską sancygniowskiej parafii, miłości do świątyni, w której został ochrzczony, i do wsi, w której się urodził i wychował.

Początkowa data wieloletniej obecności Deskurów w Sancygniowie to rok 1834 (nabycie prze Józefa M. Deskura części majątku rodziny Dembowskich) i data końcowa - rok 1945, dramatyczny moment dla tej rodziny, kiedy to w wyniku przemian ustrojowych w Polsce po II wojnie światowej majątek Deskurów został upaństwowiony. Jego ostatni właściciel, Andrzej L. Deskur, wraz z żoną Stanisławą i pięciorgiem dzieci, musiał swoją posiadłość na zawsze opuścić.