Deskurów - odsłonięcie tablicy upamiętniającej Bronisława Deskura

Zobacz: Pamiatkowa Ksiega Wsi Sancygniow cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4 cz. 5 cz. 6

Aktualności » Deskurów - odsłonięcie tablicy upamiętniającej Bronisława Deskura

Paweł Stachecki

Konrad Wojciech Wróbel

Major Bronisław Deskur

przyjaciel i obrońca włościan Deskurów 2016 

Wybór tekstów: Płk Związku Piłsudczyków Konrad Wojciech Wróbel Projekt okładki: Ks. ppłk Związku Piłsudczyków Paweł Stachecki Wybór zdjęć: Ks. ppłk Związku Piłsudczyków Paweł Stachecki Zdjęcie na okładce: Obchody 150 rocznicy Powstania Styczniowego. Przemarsz przez Puszczę Białą – inscenizacja w 2013 roku Copyright 2016 by Paweł Stachecki Ks. Paweł Stachecki Parafia zymskokaltolicka pw. św. Jana Chrzciciela w Brańszczyku ISBN 978-83-62815-32-6 Wydawnictwo „Wieś Jutra”

Drodzy Czytelnicy Historia życia i walki majora Bronisława Deskura w obronie praw włościan znana jest z kilku opracowań. Nasza publikacja jest poświęcona pobytowi i działalności na Ziemi Wyszkowskiej. Pragnęliśmy ukazać jego postać na tle przygotowań do Powstania Styczniowego. Postać majora Bronisława Deskura zainteresowała również Marszałka Józefa Piłsudskiego. W książce pt. Rok 1863 marszałek poświęca mu wiele uwagi. Szczegółowo kreśli jego postać w pierwszych dniach Powstania Styczniowego na Podlasiu. Bronisław Deskur, mimo krótkiego pobytu w Niegowie, na stałe zapisał się w pamięci mieszkańców – naszych przodków. Był założycielem wioski Deskurów. W naszej skromnej publikacji pragniemy ukazać postać majora Bronisława Deskura jako dziedzica, działacza społecznego, patriotę, partyzanta – dowódcę szwadronu kawalerii powstańczej (80 jeźdźców w szwadronie), dziedzica który w swoich majątkach chciał przekazać chłopom ziemię kilka lat przed Powstaniem Styczniowym. W czasie powstania nie szczędził najcenniejszych wartości ludzkich: życia, zdrowia, szczęścia rodzinnego, majątku. Bronisław Deskur w swoich pamiętnikach napisał znamienne słowa: „Człowiek się rodzi do życia, w którym ma sobie zdobyć stanowisko w społeczeństwie, nie przychodzi zaś na świat z gotową mitrą na głowie lub piętnem niewoli. Ten więc otrzymuje nazwę szlachetnego (co dawniejszymi czasy w tytuł rodowy przeszło) i staje na stanowisku przewodnim w hierarchii społecznej, kto swem osobistem postępowaniem zdobył sobie to miano. Szlachetność przeto jest wyłączną własnością jednostki, jej życiowych zasług moralnych i pracy, ale nie przechodzi w krew i kości jej potomstwa”. Polscy psycholodzy podobny pogląd sformułowali w XX wieku, głosząc że „aktywność własna jest podstawowym czynnikiem rozwoju jednostki”. Dlatego możemy powiedzieć, że Bronisław Deskur wyprzedził swoimi poglądami epokę. Podobnie marszałek Józef Piłsudski w myśl tej zasady unikał używania herbu rodowego (Kościesza), natomiast wysoko cenił ludzi za osobiste osią- gnięcia i działalność własną. 

 Powstanie niniejszej publikacji było możliwe, dzięki pomocy i życzliwości wielu osób, które zezwoliły nam na wykorzystanie materiałów i zdjęć rodzinnych. Pozwoliło to nam na barwniejsze ukazanie historii naszej „Małej Ojczyzny”. Przedstawione w książce materiały zostały opracowane na podstawie:
 • pamiętnika Bronisława Deskura pt. Dla moich wnuków, pierwszy raz wydanego w 1892 roku we Lwowie, a w 2013 roku przez Muzeum Pojezierza Łęczyńsko–Włodawskiego we Włodawie, • pracy Józefa Piłsudskiego pt. 22 stycznia 1863 – z cyklu Boje Polskie tom 1, wydanej przez Wielkopolską Księgarnię Nakładową w Poznaniu w 1920 roku,
 • opracowania Józefa Piłsudskiego pt. Rok 1863 wydanej w 1989 roku przez Wydawnictwo „Książka i Wiedza”. Wyrażamy nasze podziękowania:
 • władzom miasta Wyszkowa na czele z burmistrzem – Grzegorzem Nowosielskim, • władzom starostwa Wyszkowskiego na czele ze starostą – Bogdanem Pągowskim,
 • profesorowi, doktorowi habilitowanemu Alojzemu Skrobackiemu,
 • profesorowi, doktorowi habilitowanemu Stanisławowi Białousz,
 • Rafałowi Paryż – przedstawicielowi rodu Deskurów do kontaktów,
 • mgr inż. Adzie Krzeczkowskiej – Redaktor Naczelnej Wydawnictwa „Wieś Jutra” – za pomoc w wydaniu książki,
 • Janowi i Mieczysławowi Pankowskim z rodzinami – darczyńcom placu pod pomnik,
 • Pawłowi Robertowi Rudnik – za prace kamieniarskie,
 • Janowi i Szymonowi Piórkowskim – za pomoc techniczną,
 • Michałowi Pankowskiemu – za wykonanie fundamentu,
 • Jerzemu Dąbrowskiemu – wykonawcy tablicy pamiątkowej,
 • Grzegorzowi Turkowi– sołtysowi Deskurowa,
 • ks. proboszczowi parafii Lucynów – Dariuszowi Niewęgłowskiemu,
 • ks. proboszczowi parafii Niegów – ks. Andrzej Rybicki,
 • ks. proboszczowi parafii Rybienko Leśne – ks. Eugeniusz Leda,
 • członkom Związku Piłsudczyków RP TPJP Okręg Nadbużański w Wyszkowie. płk Związku Piłsudczyków Konrad Wojciech Wróbel ks. ppłk Związku Piłsudczyków Paweł Stachecki 

Bronisław Deskur 1835–1895 Major Powstania Styczniowego Dziedzic Niegowa, majątku Horostyta Założyciel Deskurowa na zasadzie oczynszowania włościan Patriota – demokrata zwolennik uwłaszczenia włościan Bohater walk Powstania Styczniowego w Puszczy Białej i na Podlasiu GLORIA VICTIS Wdzięczni mieszkańcy Deskurowa oraz Związek Piłsudczyków RP Okręg Nadbużański w Wyszkowie Deskurów, 26 czerwca 2016 r. Tablica wykonana według projektu płk. Związku Piłsudczyków RP TPJP Okręg Nadbużański mgr. Konrada Wojciecha Wróbla 

 

Lata młodzieńcze

Bronisław Deskur, dzięki aktywnemu udziałowi w powstaniu styczniowym, przeszedł do historii. Dużo miejsca poświęcił mu Józef Piłsudski w pracy pt. 22 stycznia 1863 – z cyklu Boje Polskie tom 1 wydanej w 1920 roku. Traktuje o nim obowiązujący przed II wojną światową podręcznik do historii dla VI klasy powszechnej. Pozostawił pamiętniki opublikowane w 1892 roku we Lwowie, które często są cytowane w opracowaniach historycznych powstania z 1863 roku. Pamiętniki pisał już w podeszłym wieku i jak sam podkreśla, nie mógł korzystać ze źródeł historycznych, dlatego nie zawsze są one ścisłe, zwłaszcza w opisie historii rodziny. Pamiętniki zatytułowane Dla moich wnuków wydane jego nakładem we Lwowie w 1892 roku zawierają wiele patriotycznych wskazań. Bronisław urodził się 17 października 1835 roku w Warszawie. W pamiętnikach nie wspomina wiele o swoich młodych latach. Jak pisze jego wnuk Jan, Bronisław szkołę powszechną kończył w Łukowie. Brakuje wiadomości, gdzie uczęszczał do gimnazjum. Szkoły w Łukowie zostały zamknięte po 1838 roku, więc prawdopodobnie dalszą naukę pobierał w Warszawie i tam skoń- czył Szkołę Agronomiczną. W 1849 roku, jak donosiła w liście z 21 listopada mężowi Barbara (matka): „Bronisławek dobrze się uczy, lubią go nauczyciele i koledzy kochają, tak Profesor pisze …. Bardzo za to Bogu dziękuję”. Nie jest wykluczone, że była to opinia profesora Bartoszewicza, u którego, jak sam Bronisław pisał „kończąc edukację przez rok mieszkałem”. Stryj Andrzej zapisał Bronisławowi majątek Opozdrzew, który wcześniej stanowił w części lub w całości wiano Salomei z Opackich. Nie wiemy, czy Bronisław nim przez pewien czas zarządzał, w każdym razie państwo Bronisławowie – bo ożenił się on około 1855 roku ze swoją cioteczną siostrą Teklą z Bobrownickich – mieszkali we własnym majątku Niegów położonym koło Warszawy. W pamiętnikach o tym Bronisław nie wspominał, ale bezspornym dowodem na to jest metryka śmierci z 3 marca 1859 roku zmarłej w wieku 2 lat prawdopodobnie ich pierworodnej córki Bronisławy. Była to niewątpliwie ich wielka tragedia. W okresie pobytu w Niegowie Bronisław założył nową wioskę, rekrutującą się z mieszkańców przybyłych z drugiej strony Bugu, których osadził na zasadzie oczynszowania. Miejscowość ta – zresztą istniejąca do dziś nazywa się Deskurów. W 1859 roku państwo Bronisławowie mieszkali w miejscowości Głuche Laskowy, należącej przedtem do Norwidów, gdzie urodził się Cyprian. 

W maju 1860 roku Bronisław nabył majątek Horostysta koło Włodawy o areale około 2000 ha, łącznie z gruntami włościańskimi. Prawdopodobnie uprzednio sprzedał Niegów. Od tego momentu pamiętniki rejestrują szczegółowo kolejno następujące zdarzenia.

Historia rodziny Deskurów

Z pamiętnika Bronisława Deskura pt. Dla moich wnuków

W roku 1846 bierze udział w powstaniu mój brat Andrzej Deskur, a w 1863 r. tenże Andrzej powtórnie zostaje wysłany na Sybir. Synowie Józefa, oficera z 1831 r., Józef i Kazimierz biorą także udział w powstaniu 1863 r. Widzicie więc, kochane wnuki, że z naszej rodziny każde pokolenie służyło jak mogło sprawie ojczystej, na was więc spada ten sam obowiązek. Pamiętajcie, abyście nie opuścili żadnej sposobności służenia waszej Ojczyźnie. Postępując roztropnie, winniście dać mienie i krew waszą na pożytek i ofiarę społeczeństwa, którego stanowicie ogniwo, tego domaga się od was miłość, którą powinniście dochować ziemi, na której zrodziliście się, gdzie kości przodków naszych spoczywają a pamięć ich świeci wam dobrym przykładem (wierni słowom B. Deskura oddali ten kawałek ziemi na pożytek wspólny społeczności). Wierzajcie mi, że człowiek bez ideału, człowiek, który kochać i poświęcać się dla drugich w potrzebuje nie potrafi, to martwe ciało, w którym dusza śpi, a życie tylko zwierzęce, taki człowiek to pasożyt, to polip na zdrowym ciele narodu, który usunąć należy, aby nie gnoił zdrowych soków społeczeństwa naszego. Opowiadanie moje odnosić się będzie prawie wyłącznie do województwa podlaskiego, ziemi mojej rodzinnej, na której wzrosłem, gdzie tradycyjnie przechowane dzieje powstań od czasu najazdu Moskwy, opowiadane przez starszych, budziły młodą moją wyobraźnię o obowiązkach Polaka i uczucie czci dla tych, którzy chcąc wywalczyć niepodległość Polsce, ginęli od najeźdźców w otwartym boju, na szubienicach, lub w kopalniach Sybiru. Na początku mego opowiadania skreślę wam choć w krótkości niektóre wypadki z dziejów porozbiorowych na Podlasiu, a odnoszących się szczególniej do 1846 r., których dzieckiem będąc byłem świadkiem, następnie opowiadać będę wam o powstaniu 1863 r., w którym osobiście brałem udział. Pisać będę to tylko, co dobrze pamiętam, ponieważ podręczników nie mam, które by mi przypomniały miejscowości i nazwiska ludzi, jak również daty dokładne. Gdyby ktoś piszący historii ostatnich powstań naszych, zechciał skorzystać, z zebranych tu faktów, zapewnić go mogę, że są opowiadane z cała sumiennością naocznego świadka 1846 roku i współuczestnika powstania 1863 r

Pobyt na Ziemi Wyszkowskiej

Wioska Deskurów w świadomości mieszkańców okolicznych wiosek wzbudzała zawsze zainteresowanie. Wielu interpretowało nazwę w dowolny sposób. Starsi mieszkańcy Deskurowa znali historię założenia wioski. Młodsi sporadycznie pytali o odległą dla nich historię. Wśród mieszkańców Deskurowa krążyły opowiadania o 13 osadnikach, którzy otrzymali od dziedzica Bronisława Deskura 1-włókowe gospodarstwa (po około 18 ha). W pamięci starszych mieszkańców najbardziej znani, pierwsi mieszkańcy Deskurowa to: (1) Bartłomiej Szykulski, (2) Antoni Oleksiak, (3) Józef Wilczyń- ski, (4) Jan Reniewicz, (5) Marian Gawlik, (6) Jan Pankowski, (7) Józef Gąsior, (8) Antoni Paź, (9) Jan Skoczeń, (10) Józef Nowak, (11) Marian Frąckiewicz, (12) Jan Woźniak, (13) Władysław Młynarski. W czasie prelekcji w szkole w Lucynowie, poświęconej Powstaniu Styczniowemu w Puszczy Białej, jedna z uczennic w czasie opowiadania o majorze Bronisławie Deskurze wspomniała, że babcia opowiadała jej o Panu Deskurze. Ta informacja skłaniała do rozpoczęcia poszukiwań ludzi, którzy mają wiedzę zachowaną w przekazach rodzinnych o tym ciekawym człowieku – o majorze Bronisławie Deskurze i jego pobycie na tym terenie. Dostępne były wiadomości z kilku opracowań o działalności majora Deskura w czasie powstania styczniowego. Józef Piłsudski także ciekawie przedstawił jego postać jako dziedzica majątku Horostysta, a także opisał atak jego oddziału powstańczego na garnizon rosyjski w Radzyniu. Przypadek sprawił, że do Okręgu Nadbużańskiego Związku Piłsudczyków RP TPJP w Wyszkowie zapisał się Wiesław Pankowski, rodzinnie związany z Deskurowem, potomek Jana Pankowskiego. On również poszukiwał informacji o majorze B. Deskurze. W 150. rocznicę Powstania Styczniowego w ramach działalności Związku Piłsudczyków RP postanowiono upamiętnić miejsca bitew powstańczych w Puszczy Białej kapliczkami powstańczymi i ryngrafami nawiązującymi do tradycji powstańczej. Ryngrafy wręczaliśmy w czasie nabożeństw patriotycznych w świątyniach związanych z działalnością powstańczą. W ten sposób realizowaliśmy testament marszałka Józefa Piłsudskiego zawarty w słowach: „Chcę, żeby groby przemówiły”.

Działalność patriotyczna przed powstaniem styczniowym

 

Pierwszy zawiązek organizacji powstańczej powstał w naszym województwie w Białej. Utworzono komitet tak zwany półwojewódzki, do którego należały powiaty północne województwa podlaskiego. Do komitetu weszli: Wilkoszewski, dyrektor domu handlowo–rolniczego z Białej, ksiądz Starkiewicz, katecheta szkół Bialskich, unita, L. i ja. Wybrano mnie podwojewódzkim i włożono obowiązek porozumienia się z przewódcami partyi ruchu w Warszawie. W południowej zaś części województwa byli czynni Gustaw Zakrzewski i Edward Lisikiewicz, akademik Kijowski. Zadaniem zawiązanej organizacji było: rozbudzenie ducha narodowego między ludem, obliczenie ludzi, na których w danej chwili liczyć by można było, przygotowanie pojedynczych jednostek do myśli przewodniej komitetu, to jest do propagandy powstańczej, urządzanie manifestacji po miastach, gromadzenie na odpusty ludu w celu propagandy, do którego zacni kapłani nasi przemawiali gorąco w duchu patriotycznym. Zebranie ludu jedno z najliczniejszych było w dniu św. Jozafata, którego ciało spoczywało u oo. Bazylianów w Białej na Podlasiu (jak wiadomo, zamordowanego przez Moskali). Sześć tysięcy włościan Rusinów i Polaków było zgromadzonych, manifestując przez usta kapłanów Rusinów i Polaków serdeczny bratni węzeł, jaki ich łączył w obronie praw obu tych szczepów, stanowiących jedną całość Rzeczypospolitej. Kazania i przemowy odbywały się w cieniu wspaniałych lip, okalających klasztor Bazylianów. Lud ruski i polski łzami oblewał grób św. Męczennika za wiarę unicką ruską (ciało św. Jozafata podczas prześladowania Unii na Podlasiu kilka lat temu, Moskale po kryjomu w nocy zabrali i nie wiadomo, co z nim zrobili, jak również wiele kosztownych wot, złożonych na ołtarzu świętego). Między księżmi odznaczali się pracą nad ludem bracia Rusini, a w szczególności: całe rodziny Harłampowiczów (ojciec ich, dziekan, wywieziony na Sybir), Malczyńskich, Telakowskich, Wasilewskich, Szulakiewiczów, Mazanowskich, Mickiewiczów i wielu innych zacnych Rusinów, których nazwisk historia nie powinna przepomnieć; dziś wszyscy oni wygnańcami, bo nie chcieli się zmoskwicić. Czuli to dobrze, że związani obrządkiem religijnym z Moskwą, dopomogą do wynarodowienia ludu, do zmoskwicenia go. Wyrzekli się zatem interesów własnych, prześladowani, woleli ginąć w nędzy (jak to na bratniej Rusi w Galicji z niejednym się stało) niż ugiąć się pod przemocą i dźwigać ciężar piętna niewoli ducha i uczuć. Z pomiędzy księży obrządku łacińskiego wyróżniali się dwaj księża Pijarzy z Łukowa, Brzózka (późniejszy naczelnik oddziału, powieszony przez Moskali) i Adam Słotwiński, ksiądz Grzegrzułka i Likendorf, Dominikanin, obydwaj ostatni później kapelani w oddziałach powstańczych. Grzegrzułka poległ w oddziale Lelewela (Borelowskiego). Po wypadkach 8 kwietnia 1861 r. w Warszawie, Teodor Jasieński zastał wysłany z województwa Podlaskiego dla porozumienia się z organizującymi się podówczas różnymi kółkami młodzieży warszawskiej i ułożenia terminu na zjazd delegatów z innych województw i miasta Warszawy, na którym miał być omówionym szerszy plan organizacji. Zjazd ten został naznaczony na dzień 15. maja 1861 r. i miał się odbyć u mnie w Horostycie. Wypadki kwietniowe dolały oliwy do ognia, nowe mordy na ulicach Warszawy rozdmuchały zarzewie powstania. Zakipiało w całym kraju, nawet „biali” poczęli szemrać, a krew niewinnych zaciężyła im na sercu. W początkach maja (dnia dokładnie nie pamiętam) byłem w Rozwadowie u Jasieńskiego, gdzie zjechało kilku obywateli z sąsiedztwa, między nimi przyjechał Tadeusz E., ówczesny delegat Dyrekcji Białych w Warszawie i ten oświadczył mi, że był w Horostycie, ale dowiedziawszy się, że jestem u Jasieńskiego, tu za mną przyjechał. Wyszliśmy z nim na naradę do drugiego pokoju, gdzie wręczył mi nominację na starostę włodawskiego, tudzież odezwę i instrukcję od hr. Andrzeja Zamojskiego, dodając, iż hr. Andrzej Zamoyski jest przekonany, że tak ja, jak całe nasze kółko połączy się z organizacją powstańczą w duchu odezwy i instrukcji, jaką hr. Andrzej kazał mi wręczyć. E. tłumacząc się, że musi spiesznie do innych okręgówwojewództwa podążyć, odjechał. Jaka była pieczęć na rzeczonych papierach, nie pamiętam, odezwa i instrukcja były litografowane. Znaną była wszystkim oględność i refleksja w postępowaniu pana Andrzeja. Odezwa więc i instrukcja powstańcza objawiły się jak błyskawica, która olśniła nas nadzieją potężnej organizacji, o którą z takim mozołem bez środków pieniężnych dostatecznych dobijaliśmy się. Odezwa zalecała przygotowania zbrojne przeciw najazdowi, który depce nasze prawa i kąpie się we krwi niewinnych, była tam mowa także o zupełnym uwłaszczeniu włościan bez wynagrodzenia z ich strony. Instrukcja nakazywała zbierać pieniądze początkowo przez dobrowolne ofiary, spisywanie ludzi zdolnych do broni, obliczenie broni myśliwskiej oraz koni pod kawalerię itp. Znanym był wpływ na całą szlachtę pana Zamoyskiego, jego słowo było wyrocznią, nikt nie śmiał oponować jego rozkazowi, każdy poddawał się z całem zaufaniem rozporządzeniom jego. Czytaliśmy z Teodorem Jasieńskim po kilka razy odezwę i instrukcję i nie wierzyliśmy własnym oczom. Zdawało się nam, że już Moskali nie ma, że zarzuciliśmy ich czapkami. Radość nasza była nie do opisania. Robiliśmy sobie wyrzuty, że śmieliśmy wątpić kiedykolwiek o energii i dzielności człowieka, który w chwili stanowczej potrafił w duchu wielkich swych przodków z całą potęgą miłości ojczyzny stanąć na czele narodu. Nie pozostawało więc jak zająć się najenergiczniej tem, co instrukcja poleciła do zrobienia. Gdziem tylko przedstawił moją nominację w domach zamożnej i mniej zamożnej szlachty i mieszczan, przyjmowano mnie z otwartymi rękoma i zupełną gotowością wykonania rozporządzeń rzeczonej instrukcji. Wszyscy gotowi byli oddać mienie swoje i synów swych pod sztandar narodowy, który dzierżył ulubieniec wszystkich warstw społeczeństwa polskiego na całym obszarze Rzeczypospolitej. Pan Andrzej Zamoyski był Beniaminkiem narodowym, on jeden z panów naszych naówczas zajmował się potrzebami kraju, i co można było w tym kierunku zrobić drogą legalną, robił. Zawiązanie Towarzystwa rolniczego jemu zawdzięczamy, on nie wielkie swoje kapitały umieścił w kraju, wkładając je w przemysł krajowy jak: Żegluga parowa na Wiśle, fabryki maszyn itp. Zwrócone więc były oczy wszystkich na jednego człowieka, który coś robił dla kraju. Panom zaś imponował Zamoyski swym wpływem, jaki miał we wszystkich warstwach społeczeństwa polskiego, na całym obszarze Polski.